Wejdź na mój kanał You Tube

AUDIO tutaj

WARSZTATY SAMOREALIZACJI

Psycholog Szczecin - psycholog online Kontakt

email: renata@psychologszczecin.net lub renata@rozwojosobistyiduchowy.pl

Nr konta

BLOG - Redukcja psychicznego cierpienia

BLOG -  Pomoc i terapia psychologiczna

BLOG - Coaching Szczecin i Skype

BLOG - Rozwój osobisty

BLOG- Rozwój wewnętrzny


AKTUALNOŚCI - kliknij


Opinie - kliknij


Pomoc Mistrza Reiki na odległość

- wsparcie energetyczne


 

 

Psycholog Szczecin, psycholog on-line
Centrum Terapeutyczno- Rozwojowe Renaty Łopatki Samadhi
Gabinet Psychologiczny
ul. Winogronowa 15 Szczecin
tel. + 48 606 266 386
renata@rozwojosobistyiduchowy.pl

Co daje aktywny udział w warsztatach ?

Aktywność często paraliżowana jest przez lęk. Tak bywa również w przypadku zajęć rozwoju duchowego, w których uczestniczę od wielu lat. Ja sam na początku odczuwałem lęk przed pójściem po raz pierwszy na warsztaty. Jednak nie spowodował on tego, że odsuwałem ten moment. Po prostu mając duże problemy bardzo chciałem sobie pomóc i byłem w tym bardzo zdeterminowany. W trakcie zajęć okazało się, że w moim przypadku lęk dotyczy tylko i wyłącznie wypowiadania się w obecności innych osób i wykonywania ćwiczeń na środku sali, gdy wszyscy na mnie patrzą. Ten lęk pozostał do dzisiaj, ale jest już mniejszy. Wynika on z podświadomego oczekiwania na krytykę i ocenę oraz związanej z tym dezaprobaty i odrzuceniem. Są to przekonania związane z niską samooceną i poczuciem niezaradności, braku odpowiedniej mądrości i umiejętności w życiu. Dotyczą one moich relacji z ojcem, który kiedyś często mnie krytykował. Nie jest to więc ograniczenie, które powstało w związku z uczestniczeniem w zajęciach. Właśnie one między innymi w ten sposób pomagają mi w identyfikowaniu, czym w istocie są moje problemy i jakie są ich przyczyny. Oczywiście odczucia lęku nie są miłe i rezygnacja z zajęć może być uważana za niwelowanie problemu. Jednak dopóki nie wejdzie się w głąb siebie, dopóty problem nie zostanie rozwiązany i będzie dawał o sobie znać przy różnych okazjach. Wejście w siebie, kontakt ze sobą, bycie coraz bardziej przytomnym i uważnym to duże korzyści, jakie wynoszę z zajęć. Gdy odczuwam lęk i pozwalam sobie być uważnym, nie walczyć z nim i być w kontakcie ze sobą, wtedy okazuje się, że jest to tylko odczucie i mogę być z tym bezpieczny. Coraz bardziej staję się świadomym, że to tylko reakcja organizmu na coś, co w danej chwili nie ma miejsca (przecież na zajęciach nikt mnie nie krytykuje), a co jest tylko związane ze starym programem tkwiącym w umyśle. W takich sytuacjach najczęściej odczuwam ciepło w różnych częściach ciała. Jest to znak, że coś puszczam i dawniej zablokowana energia w ciele zaczyna płynąć. To bardzo ważne, że na zajęciach mogę poczuć się bezpiecznie. W życiu codziennym rzadko zdarzają się sytuacje, że gdy odczuwa się lęk przed ludźmi, to ci ludzie są wtedy życzliwi i wolni od krytyki lub presji. Każda krytyka i presja to atak. Osoba atakowana w obronie napina się i bez odpowiedniej świadomości oraz umiejętności relaksowania się są małe szanse, aby coś puścić.

Co ja mam teraz powiedzieć? To pytanie często zadawałem sobie na początku. Podobnie jest z większością uczestników warsztatów, którzy dopiero rozpoczynają pracę nad sobą. Pojawia się ono w trakcie procesów w małych grupach, gdy uwalnia się, przebacza sobie różne ograniczenia i napełnia się pozytywami. Szczególnie przejawia się to podczas medytacji na środku, gdy słuchają tego wszyscy uczestnicy zajęć. Nie jest to przymusowe. Wszystko wykonywane jest dobrowolnie, za zgodą i chęcią każdej osoby. Pomocne wtedy są słowa kluczowe typu: uwalniam, puszczam, przebaczam, otwieram się, napełniam się, pozwalam sobie, daję sobie, przejawiam itd. Pomimo tego, że nie ma podziału na grupy początkujących i zaawansowanych, to zawsze dla tych pierwszych znajduje się czas, aby przekazać im te informacje. Właściwie można powiedzieć, że medytacja to odczuwanie wyższych uczuć. Czas, gdy się na nich skupiamy. Gdy pojawiają się uczucia, wtedy też pojawiają się same słowa. Pomagają one naprowadzić uwagę na właściwy tor. Podstawową rzeczą jest zdolność odczuwania. Ma ją każdy, ale może być stłumiona przez wzorce znieczulenia, takie jak: nieprzytomność (picie alkoholu, palenie, zażywanie narkotyków), związany z tym trans otępienia, rozkojarzenie i ucieczka w wyobrażenia (przyczyną mogą być przeszłe błędne praktyki), wzorce odrzucenia i nieakceptacji, które powodują ucieczkę od siebie i niechęć do wejścia w siebie, w kontakt ze sobą. Nawet w takich sytuacjach warto medytować, ponieważ ograniczenia są systematycznie uwalniane. Wyjątkiem jest naćpanie i bycie nietrzeźwym. Dla mnie droga do odczuwania była następująca: nauka relaksu, słuchanie medytacji na kasetach i własne medytacje. Te ostatnie stały się głównie za sprawą zajęć grupowych. Energia tam panująca ułatwia medytowanie. Jest mi znacznie łatwiej medytować w grupie niż samemu w domu. Jest to opinia wielu osób rozwijających się duchowo.

Uczestnicy zajęć są bardzo dobrymi zwierciadłami. Gdy pracuje się w parach lub małych grupach, przyciąga się osoby o podobnych wzorcach. Wtedy bardzo często otrzymuje się od tych osób podpowiedzi służące rozwiązywaniu własnych problemów. Podobnie jest przy dobieraniu się w pary podczas sesji regresingu. Z moich własnych doświadczeń wynika, że słuszna jest prawidłowość, iż zawsze trafia się na odpowiedniego terapeutę lub klienta w sesji. Tu również występują podobne wzorce i nawet w momencie, gdy jest się terapeutą, wiele można sobie uświadomić. Często osoby obawiają się uczestniczyć w zajęciach ze względu na sesje regresingu. Ja od samego początku wręcz lubię uczestniczyć w nich jako klient. Przez 5 lat tylko raz miałem bardzo nieprzyjemną sesję, gdy zaczęły intensywnie wychodzić lęki. Zawsze wcześniej wykonywana jest modlitwa w sprawie bezpieczeństwa i prowadzenia przez Boga. Nie słyszałem, aby komuś coś złego przydarzyło się w sesji. Większość obaw to tylko obawy i wyobrażenia. Można przekonać się o tym już po pierwszym razie. Ja miałem długo problem z bycia terapeutą. Czasami wręcz się pociłem. Po prostu nie wiedziałem co mówić, co odliczać. Na pewno jest tu pomocne doświadczenie, ale bardzo ważna jest intuicja, którą ma każdy. Jej rozwinięcie to kwestia przytomności i kontaktu z nią, kontaktu ze sobą. Często osobom doskonale wychodzi bycie terapeutą już od samego początku.

Regresing jest bardzo dobrą formą dotarcia do przyczyn problemów. Częściowo można przyczyny te uwolnić już w trakcie sesji, a reszta to głównie praca indywidualna w domu z przebaczaniem sobie i napełnianiem się pozytywnymi wibracjami. Oprócz tego cenne dla mnie są odczucia podczas sesji. Też negatywne, ponieważ wtedy wiem o co chodzi podświadomości. Zaczynam wtedy rozumieć jej język odczuć, przez co lepiej mi się z nią współpracuje. Odczuwając negatywy w sesji łatwo mi jest poznać cenę jaką płaciłem za ich podtrzymywanie. Sesja jest dla mnie również źródłem miłych odczuć. Uwolnieniu towarzyszy ulga. Gdy sporo uwolnię, wtedy spontanicznie zaczynam wchodzić w medytację, napełniając się wyższymi uczuciami. Dzięki sesjom mogę doświadczać, że urojenia umysłu nie są rzeczywistością. Mogę poczuć, że tak naprawdę energia płynąca przez ciało nie jest przez nic reglamentowana. Jedyną dla niej barierą mogą być tylko bloki w czakrach, czym steruje nieuświadomiony, zastraszony lub nieprzytomny umysł.

Największą korzyścią, jaką odniosłem do tej pory z zajęć była możliwość odczuwania wyższych uczuć. To sprawiło, że stała się możliwa moja samodzielna praca w domu. Dzięki temu potrafię napełniać się pozytywami. To uchroniło mnie od stanów depresyjnych, przyczyniło się również do dużego uwolnienia lęków. Oczywiście mam również możliwość korzystania z sesji indywidualnych. Czasami są one bardzo wskazane. Ale te zajęcia (dwudniowe), z których korzystam są w podobnej cenie, co jedna sesja. A oprócz niej na warsztatach są również wizualizacje, psychozabawy, procesy, testy skojarzeń, praca z afirmacjami. Dlatego warto uczestniczyć w zajęciach grupowych.

W warsztatach, w których uczestniczę jest również ruch w postaci tańca lub innych zabaw. Można w nich w przyjemny sposób doświadczać własnych ograniczeń, tego jak się reaguje na dane okoliczności. W codziennym życiu jesteśmy skupieni na wielu różnych rzeczach i nie dostrzegamy przyczyn naszych zachowań. W psychozabawach jesteśmy skupieni właśnie na nich, włączając w to własną obserwację i będąc uważnym. Ćwiczenia prowadzone są tak, że powodują większą uważność, większy kontakt ze sobą. To bardzo istotne. Kiedyś myślałem, że od osoby prowadzącej zajęcia otrzymam gotową receptę na moje życie, na zaradzenie moim problemom. W trakcie, jak nawiązywałem coraz większy kontakt ze swoim ciałem i zacząłem odczuwać wyższe wibracje, uświadomiłem sobie, że zrozumienie przychodzi od wewnątrz. Oczywiście podpowiedzi z zewnątrz też są bardzo wartościowe. Chociażby po to, aby wskazywać jak nawiązać kontakt ze sobą. Ale bez własnego wewnętrznego doświadczenia są one bezużyteczne. Rolą prowadzącego zajęcia jest właśnie obudzić to wewnętrzne czucie, czucie intuicji. To danie wędki a nie ryby w myśl trafnego powiedzenia.

Pierwsze zajęcia i pierwsze wczasy nie były dla mnie przyjemne. Po prostu nie czułem tego, co się tam dzieje. Ale po to na nich byłem, aby w końcu poczuć. Od tego momentu są one dla mnie przyjemnością. I na wczasach, trwających np. 9 dni, odpoczywam. W końcu jestem na wczasach. Podobnie jest z zajęciami sobotnio � niedzielnymi. W dużej mierze dzięki temu, że jest tam dużo relaksu. Poza tym pozwalając sobie na kontakt ze sobą, np. w medytacji, jeszcze bardziej puszczam napięcia. A są one bezpośrednią przyczyną zmęczenia. Powoduje je również opór przed tym, co pojawia się na warsztatach. Warto jednak temu zaufać i otworzyć się na korzyści płynące z uczestnictwa w zajęciach.

Tomek Nawrot

©2007-2018 Samadhi - Centrum Terapeutyczno - Rozwojowe Renaty Łopatki Samadhi. Jakiekolwiek kopiowanie, powielanie całości lub części: zdjęć, grafik i tekstów bez naszej zgody jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.